Google milczy, a Pixele tracą moc. Skandal z aktualizacją narasta

Aktualizacje oprogramowania z założenia powinny wnosić powiew świeżości i naprawiać błędy. Dla użytkowników smartfonów od Google, bywają jednak drogą przez mękę. Po marcowej paczce poprawek posiadacze Pixeli – w tym najnowszej serii Pixel 10 – zgłaszają drastyczne spadki czasu pracy na jednym ładowaniu. A winowajca może być bardziej podstępny, niż przypuszczano.

Plaga rozładowanych baterii uderza w ekosystem Google

W sieci zawrzało. Od forum Reddit po oficjalne kanały wsparcia Google Community, użytkownicy skarżą się na fatalną kondycję akumulatorów. Problem jest o tyle irytujący, że drenaż energii następuje nawet wtedy, gdy telefon leży nieużywany na biurku. Jeden z internautów opisuje, że jego Pixel 9 Pro, który wcześniej bez problemu wytrzymywał cały dzień, teraz wymaga podłączenia do ładowarki nawet trzy razy w ciągu doby.

Sytuacja wygląda równie mało kolorowo w przypadku najnowszego flagowca – Pixela 10 Pro. Użytkownicy raportują skrócenie czasu pracy o kilka solidnych godzin, przy jednoczesnym spadku parametru Screen-on Time (SoC). Co gorsza, problem nie wybiera modeli. Raporty dotyczą zarówno najświeższych „dziesiątek”, jak i starszych generacji, w tym serii Pixel 7, Pixel 8 oraz ich budżetowych odpowiedników z literą „A”.

Czy to błąd GPS trzyma procesor w gotowości?

Eksperci i entuzjaści zaczęli szukać przyczyny na własną rękę, a jeden z tropów prowadzi do modułu lokalizacji. Według części zgłoszeń, marcowa aktualizacja wprowadziła błąd, który uniemożliwia przejście systemowemu GPS-owi w stan uśpienia.

W normalnych warunkach moduł ten powinien się wygaszać, gdy nie jest używany. Obecnie jednak ma on wymuszać nieustanną pracę procesora. Dzieje się to nawet w ekstremalnych przypadkach, gdy telefon znajduje się w trybie samolotowym z ręcznie wyłączonymi wszystkimi modułami łączności. Jeśli ten scenariusz się potwierdzi, oznaczałoby to, że procesor Twojego Pixela pracuje na wysokich obrotach przez 24 godziny na dobę, nie dając baterii ani chwili wytchnienia.

Problemy z ładowaniem i widmo bootloopa

Marcowy „Pixel Drop” 2026 przyniósł ze sobą więcej niespodzianek, niestety głównie tych negatywnych. Google zdecydowało się na zmianę sposobu optymalizacji ładowania, co spotkało się z chłodnym przyjęciem społeczności. Jednak najbardziej dramatyczne doniesienia dotyczą małej grupy urządzeń, które po instalacji patcha wpadły w tzw. „bootloop” – niekończący się cykl restartów, zamieniający nowoczesny smartfon w bezużyteczny przycisk do papieru.

Co najgorsze, wydana właśnie kwietniowa aktualizacja, mimo że skupia się na łataniu błędów, zdaje się całkowicie pomijać kwestię drenażu baterii. Google na ten moment milczy i nie uznało oficjalnie problemu w dedykowanych wątkach Issue Tracker. Firma zostawia więc użytkowników w niepewnym zawieszeniu.

Użytkownicy Pixeli po raz kolejny stają się nieoficjalnymi beta-testerami giganta z Mountain View. Choć seria Pixel 10 zapowiadała się na najbardziej dopracowaną w historii, marcowa wpadka z oprogramowaniem kładzie się cieniem na jej wizerunku. Jeśli zauważyłeś, że Twój smartfon nagrzewa się bez powodu lub traci kilkanaście procent baterii w nocy, prawdopodobnie padłeś ofiarą błędu GPS. Pozostaje mieć nadzieję, że kolejna poprawka systemowa priorytetowo potraktuje czas pracy na baterii, zanim użytkownicy zaczną masowo spoglądać w stronę konkurencji.

You may also like...