To już ostateczny koniec uBlock Origin. Google zamyka ostatnią furtkę w Chrome
Google przygotowuje się do wykonania ostatecznego wyroku na najpopularniejszych blokerach reklam, zamykając ostatnie luki prawne i techniczne w swojej przeglądarce. Wraz z nadchodzącą pod koniec czerwca 2026 roku aktualizacją Chrome 150, gigant z Mountain View całkowicie odetnie użytkowników od rozszerzeń opartych na starszej architekturze. Dla milionów internautów oznacza to jedno: kultowy uBlock Origin przestanie działać, a przeglądanie sieci bez natrętnych banerów stanie się przeszłością, chyba że zdecydują się na radykalny krok.
Ostatni akt wielkiej przesiadki. Manifest V3 przejmuje pełną kontrolę
Choć Google w ostatnim czasie chwaliło się nowymi rekordami szybkości Chrome, to nadchodzące zmiany w strukturze rozszerzeń z pewnością popsują humor sporej części społeczności. Proces uśmiercania starej infrastruktury, znanej jako Manifest V2, rozpoczął się już latem 2024 roku i sukcesywnie ograniczał możliwości deweloperów. Teraz wieloletnia strategia Google wchodzi w swoją najbardziej agresywną, finałową fazę.
Likwidacja ukrytych furtek dla zaawansowanych
Do tej pory zaawansowani użytkownicy potrafili skutecznie oszukiwać system i sztucznie podtrzymywać działanie uBlock Origin za pomocą specjalnych parametrów startowych oraz ukrytych flag w kodzie przeglądarki. Wraz z premierą Chrome 150 ta cyfrowa partyzantka dobiegnie końca.
Google całkowicie usuwa z kodu kluczową flagę „ExtensionManifestV2Disabled”. Co prawda, uBlock Origin będzie można jeszcze przez chwilę reanimować poprzez skomplikowane i mało stabilne manipulacje w narzędziach deweloperskich. Jednak system ten będzie niezwykle podatny na awarie. To jasny sygnał, że klasyczne AdBlockery na silniku Chromium właśnie umierają.
Chrome 151 postawi grubą kreskę. Co stanie się z Twoimi rozszerzeniami?
Prawdziwa ściana czeka użytkowników chwilę później, wraz z nadejściem wersji Chrome 151. Jak wynika z analiz technicznych przeprowadzanych przez internautów na forach dyskusyjnych, Google wytnie z korzeniami absolutnie wszystkie pozostałości po starej architekturze.
Całkowita blokada bez wyjątków
Z kodu bezpowrotnie zniknie ostatni ratunek w postaci parametru „ExtensionManifestV2Unsupported”. Bez głębokiej, programistycznej ingerencji w sam kod źródłowy aplikacji, starsze dodatki po prostu odmówią posłuszeństwa i zostaną permanentnie zablokowane.

Oficjalnym powodem wdrożenia Manifestu V3, którym Google zasłania się od lat, jest chęć poprawy bezpieczeństwa oraz wydajności. Nowe wytyczne sprawiają, że rozszerzenia mają znacznie bardziej ograniczony dostęp do wnętrza przeglądarki, co teoretycznie chroni nasze dane. Niestety, rykoszetem obrywają filtry treści. Twórcy blokerów nie mogą już dynamicznie blokować podejrzanych zapytań sieciowych na bieżąco. Zamiast tego muszą polegać na sztywnych, odgórnie narzuconych przez Google listach, co drastycznie obniża skuteczność ochrony przed reklamami.
Wielki dylemat internautów. Więcej reklam albo zmiana przeglądarki
W obliczu nadchodzących zmian użytkownicy zostali postawieni pod ścianą i muszą podjąć trudną decyzję zakupowo-technologiczną. Czysty, pozbawiony spamu internet w wersji Chrome staje się towarem deficytowym.
Część technologicznych entuzjastów już teraz szuka schronienia w niszowych projektach i tzw. forkach Chromium, których twórcy deklarują utrzymanie wsparcia dla Manifestu V2 za pomocą własnych modyfikacji. Jednak dla przeciętnego, masowego odbiorcy realne scenariusze są tylko dwa: albo pogodzić się z drastycznym spadkiem skuteczności filtrów i oglądać znacznie więcej reklam, albo porzucić ekosystem Google i przenieść się do konkurencji, która nie zamierza nakładać tak surowych kajdanów na AdBlockery.
Decyzja Google o ostatecznym uśmierceniu Manifestu V2 w wersjach Chrome 150 i 151, to bez wątpienia koniec pewnej epoki w historii internetu. Walka o uBlock Origin pokazała, jak wielką władzę nad globalną siecią ma jeden technologiczny gigant. Choć argumenty o wyższym bezpieczeństwie brzmią dumnie, trudno oprzeć się wrażeniu, że zmonopolizowanie i osłabienie blokerów reklam leży przede wszystkim w interesie finansowym imperium reklamowego Google.
Technogadżet w liczbach