Koniec z nudnym przewijaniem filmów. Netflix wprowadza funkcję, którą wszyscy znamy z… TV
Netflix, który przez lata uczył nas oglądania filmów i seriali „na żądanie”, planuje zaskakujący krok w tył. Według najnowszych doniesień gigant rozważa wprowadzenie całodobowych, linearnych kanałów tematycznych przypominających klasyczną telewizję. Ta niespodziewana zmiana strategii to desperacka próba zatrzymania uciekających użytkowników i walki ze spadkiem zaangażowania na platformie.
Powrót do przeszłości: Całodobowe kanały zamiast wiecznego wybierania
Jak donosi renomowany dziennik The Wall Street Journal, Netflix analizuje wdrożenie tzw. kanałów always-on, które nieprzerwanie transmitowałyby określone produkcje, programy i filmy. Zamiast spędzać długie minuty na przeglądaniu nieskończonego katalogu i zastanawianiu się, co włączyć, użytkownicy mogliby po prostu uruchomić wybrany strumień tematyczny. Rozwiązanie to mocno przypomina popularne platformy FAST (Free Ad-supported Streaming Television), takie jak Pluto TV czy Tubi.
Istnieje jednak zasadnicza różnica, która może wzbudzić kontrowersje wśród subskrybentów. Usługi konkurencji są całkowicie darmowe, ponieważ utrzymują się wyłącznie z reklam. Tymczasem Netflix planuje zintegrować te kanały ze swoją płatną ofertą. Choć plan z reklamami cieszy się coraz większą popularnością, to po ostatnich podwyżkach cen wciąż wymaga opłacania comiesięcznego abonamentu. Użytkownicy musieliby więc płacić za format, który w założeniu kopiuje darmowe media.
Zmiana nawyków widzów: Nadchodzi era treści „w tle”
Decyzja o testowaniu tradycyjnej ramówki nie wzięła się znikąd. Z raportów The Wall Street Journal wynika, że Netflix mierzy się z zauważalnym spadkiem zaangażowania ze strony odbiorców. Co gorsza, agencja Bloomberg ujawniła niedawno, iż platforma intensywnie głowi się nad zagadką drastycznych spadków oglądalności drugich sezonów swoich flagowych seriali. Widzowie chętnie sprawdzają nowości, ale masowo rezygnują z kontynuowania historii w kolejnych latach, co generuje ogromne straty finansowe.

Podcasty wideo i BuzzFeed, czyli telewizja jako szum informacyjny
Aby zaradzić kryzysowi uwagi, Netflix zaczął drastycznie zmieniać rodzaj kupowanych treści. Serwis coraz chętniej inwestuje w formaty, które nie wymagają od widza stuprocentowego skupienia, jakie zazwyczaj rezerwujemy dla prestiżowych dramatów czy skomplikowanych filmów sci-fi.
Do biblioteki trafia coraz więcej podcastów wideo oraz materiałów od cyfrowych gigantów medialnych, takich jak BuzzFeed czy Condé Nast. To treści idealne do „odpalenia w tle” podczas gotowania, sprzątania czy pracy na home office. Całodobowe kanały tematyczne doskonale wpisują się w ten nowy trend – użytkownik ma po prostu włączyć aplikację, zająć się swoimi sprawami, a licznik wyświetleń i minut spędzonych na platformie będzie bił na korzyść Netfliksa.
Pakiety z konkurencją i milczenie rzecznika
W kuluarach mówi się również o innych rewolucyjnych pomysłach na zatrzymanie subskrybentów. Netflix poważnie rozważa sprzedaż pakietów łączonych, które w ramach jednej opłaty oferowałyby dostęp do jego zasobów oraz konkurencyjnych platform streamingowych. Tego typu agregacja usług z powodzeniem działa już u największych rywali, takich jak Amazon Prime Video czy Apple TV.
Gdy dziennikarze próbowali zweryfikować te sensacyjne doniesienia u źródła, rzecznik prasowy Netfliksa stanowczo odmówił komentarza. Brak zaprzeczenia ze strony firmy w świecie technologii bardzo często oznacza jednak, że opisywane zmiany są już w zaawansowanej fazie projektowej.
Netflix, który niegdyś doprowadził do kryzysu tradycyjnej telewizji kablowej, paradoksalnie próbuje teraz zapożyczyć z niej najlepsze rozwiązania, by ratować własne imperium. Wprowadzenie całodobowych stacji tematycznych i treści tła może okazać się genialnym posunięciem biznesowym, które uciszy syndrom „braku decyzyjności” u zmęczonych widzów. Kluczem do sukcesu będzie jednak wycena tej usługi – jeśli platforma przesadzi z opłatami za oglądanie powtórek z reklamami, klienci mogą bez żalu wybrać bezpłatną konkurencję.
Technogadżet w liczbach