Zaprojektowali rower przyszłości. Wykrywa samochody zanim Ty je zobaczysz

Niemiecka marka Canyon zaprezentowała rewolucyjny rower elektryczny Roadlite:ON V2X, który wprowadza zaawansowane systemy bezpieczeństwa rodem z nowoczesnych aut na ścieżki rowerowe. Dzięki technologii bezprzewodowej łączności pojazd potrafi ostrzec cyklistę przed niewidocznym samochodem nadjeżdżającym zza zakrętu. To przełomowy krok w walce z przerażającymi statystykami wypadków, w których poszkodowani są użytkownicy jednośladów.

Smartfony i radary to za mało. Dlaczego tradycyjne systemy bezpieczeństwa zawodzą?

W ciągu ostatniej dekady przemysł motoryzacyjny przeszedł ogromną metamorfozę pod kątem ochrony pasażerów. Samochody naszpikowano czujnikami martwego pola, asystentami hamowania czy systemami wykrywania kolizji, co przełożyło się na spadek śmiertelności wśród kierowców. Niestety, w tym samym czasie liczba śmiertelnych wypadków z udziałem rowerzystów drastycznie wzrosła. Strach przed potrąceniem stał się głównym powodem, dla którego wielu ludzi wciąż rezygnuje z przesiadki na ekologiczny jednoślad.

Dotychczasowe próby poprawy bezpieczeństwa opierały się na kamerach i radarach. Technologie te mają jednak ogromną wadę – działają wyłącznie w linii wzroku. Jeśli samochód i rower zbliżają się do skrzyżowania zza budynku lub gęstych krzewów, czujniki są bezużyteczne, a kierowca ma ułamki sekund na reakcję. Rozwiązaniem tego problemu okazuje się technologia V2X (Vehicle-to-Everything), która pozwala pojazdom na cyfrową wymianę informacji o pozycji, prędkości i kierunku jazdy w czasie rzeczywistym – nawet wtedy, gdy fizycznie się nie widzą. Szacuje się, że powszechne wdrożenie V2X mogłoby zapobiec nawet 80% wypadków na skrzyżowaniach.

Lekki, zwinny i połączony z siecią. Specyfikacja Canyon Roadlite:ON V2X

Konstrukcja nowoczesnego roweru narzuca inżynierom gigantyczne ograniczenia związane z miejscem, masą oraz zasobami energii. Nie da się na nim zamontować potężnych komputerów i zestawu ciężkich akumulatorów, jak ma to miejsce w autach elektrycznych. Canyon obszedł tę barierę, udowadniając, że technologia V2X jest niezwykle minimalistyczna.

Model Roadlite:ON V2X to ultralekki, miejski rower elektryczny oparty na ramie z włókna węglowego, który waży zaledwie 13,9 kg. Sercem napędu jest silnik umieszczony w tylnej piaście marki Bosch, połączony z jednobiegowym napędem pasowym, co gwarantuje bezobsługową jazdę. Akumulator ukryty w ramie zapewnia zasięg do 90 kilometrów na jednym ładowaniu.

Inżynieryjny kunszt ukryty w ramie

Integracja zaawansowanej elektroniki wymagała stworzenia unikalnej architektury:

  • Moduł V2X został w całości zamknięty wewnątrz dolnej rury ramy.
  • Antena komunikacyjna i GPS znalazły swoje miejsce wewnątrz rury sterowej, co zapewnia optymalny zasięg.
  • Waga całego systemu wynosi zaledwie 230 gramów, co jest wynikiem wręcz spektakularnym.
  • Pobór energii oscyluje poniżej 1% pojemności głównej baterii e-bike’a, eliminując problem szybszego rozładowania roweru.

Jak działa anioł stróż w kierownicy? Testy z Volkswagenem

Wbudowany system V2X skanuje przestrzeń wokół roweru w promieniu 360 stopni. Sygnał sięga do 300 metrów z przodu oraz do 150 metrów z tyłu jednośladu. Co dzieje się w sytuacji zagrożenia? Zamiast rozpraszać rowerzystę ekranami, Canyon zastosował genialny system haptyczny. Jeśli zza ślepego zakrętu po prawej stronie będzie nadjeżdżać auto wyposażone w V2X, prawy chwyt kierownicy zacznie natychmiast wibrować. Dzięki temu cyklista instynktownie zwalnia, nie odrywając wzroku od jezdni. Komunikaty mogą być również przesyłane na smartwatcha, smartfon lub komputer rowerowy.

Canyon dopracował tę technologię podczas rygorystycznych testów przeprowadzonych we współpracy z Volkswagenem. Próby drogowe potwierdziły, że połączone w sieć samochody i rowery bezbłędnie wymieniają dane telemetryczne, dając kierowcom i rowerzystom bezcenny czas na zapobieżenie tragedii.

Choć Canyon Roadlite:ON V2X jest technologicznym majstersztykiem gotowym do seryjnej produkcji, jego przyszłość zależy od globalnej adopcji systemu. Stoimy obecnie przed klasycznym dylematem: producenci aut nie chętnie inwestują w wykrywanie rowerów, dopóki na drogach nie ma „inteligentnych” jednośladów, z kolei marki rowerowe obawiają się podnoszenia cen sprzętu dla technologii, z którą większość aut jeszcze nie współpracuje. Canyon swoim nowym e-bikiem przerywa to błędne koło, rzucając wyzwanie całemu rynkowi i udowadniając, że bezpieczna koegzystencja samochodów i rowerów w nowoczesnych miastach jest możliwa już dziś.

You may also like...