Powtórka z katastrofy Xbox 360? Nowy gadżet od Valve zalicza potężną wpadkę

Premiera nowej konsoli Steam Machine miała być wielkim świętem dla fanów grania na PC w salonowym wydaniu, jednak nadchodzące z sieci doniesienia mogą zepsuć te plany. Zaledwie kilka dni po oficjalnym debiucie rynkowym, pierwsi użytkownicy zaczęli zgłaszać krytyczne awarie sprzętu, które całkowicie uniemożliwiają jego uruchomienie. W najbardziej drastycznym przypadku urządzenie odmówiło posłuszeństwa po zaledwie dwudziestu minutach od wyjęcia z pudełka, a złowrogi czerwony wskaźnik na obudowie zwiastuje najgorsze: nieodwracalne uszkodzenie układu graficznego.

Katastrofa na Reddit. Jak No Man’s Sky i aktualizacja ubiły nową konsolę Valve?

Cała sprawa nabrała rozgłosu za sprawą jednego z pechowych nabywców, który opisał swoją historię na platformie Reddit. Z relacji gracza wynika, że po rozpakowaniu nowego egzemplarza Steam Machine zdążył on zaledwie przez pięć minut testować wymagającą grę No Man’s Sky. Bezpośrednio po tej krótkiej sesji system zakomunikował dostępność oficjalnej aktualizacji oprogramowania układowego.

Użytkownik uruchomił procedurę instalacji, jednak tuż po jej zakończeniu konsola całkowicie przestała reagować na jakiekolwiek komendy, zamieniając się w drogą i bezużyteczną ozdobę szafki pod telewizorem.

Kod błędów na obudowie. Co oznacza złowroga czerwona linia?

Projektanci Valve wyposażyli front nowej Steam Machine w nowoczesny, podłużny panel świetlny, który pełni funkcję wizualnego systemu diagnostycznego. W normalnych warunkach informuje on o statusie urządzenia, jednak w przypadku awarii zmienia się w precyzyjny wskaźnik uszkodzeń. U poszkodowanego internauty prawa strona paska zaczęła gwałtownie pulsować na czerwono. Według oficjalnej dokumentacji technicznej producenta, dokładnie ten wzorzec sygnalizuje krytyczną awarię głównego procesora graficznego (GPU), która trwale paraliżuje działanie całego komputera.

Inteligentna diagnostyka Valve, czyli jak odczytać awarię konsoli

Wbudowany panel diagnostyczny potrafi zasygnalizować również inne problemy sprzętowe, co ma ułatwić serwisowanie urządzenia. Ciągły, nieprzerwany czerwony pasek na całej długości to ostateczne ostrzeżenie przed skrajnym przegrzaniem komponentów i niebezpieczeństwem termicznym.

Jeżeli czerwone światło zaczyna migać w drugiej ćwiartce panelu, oznacza to, że płyta główna straciła łączność z dyskiem SSD lub nie potrafi wykryć nośnika danych. Z kolei pulsowanie w ostatniej, czwartej sekcji paska jednoznacznie wskazuje na problem z kośćmi pamięci RAM – ich fizyczny brak lub trwałe uszkodzenie fabryczne.

Powrót mrocznej przeszłości. Czy Valve powtórzy błędy Microsoftu i Xbox 360?

Branżowi eksperci oraz dziennikarze technologiczni z portalu Wccftech natychmiast dostrzegli uderzające podobieństwo tej sytuacji do jednej z największych wpadek w historii elektronicznej rozrywki. Chodzi o niesławny „Czerwony Pierścień Śmierci” (RROD), który dwie dekady temu masowo uśmiercał konsole Xbox 360 z powodu pękających lutów pod wpływem temperatury.

Sytuacja ze Steam Machine jest o tyle trudna, że chip graficzny został tutaj na stałe wlutowany w płytę główną (BGA). Dla końcowego użytkownika oznacza to jedno: w przeciwieństwie do klasycznych komputerów stacjonarnych, domowa naprawa lub wymiana samej karty graficznej jest absolutnie niemożliwa. Jedynym ratunkiem pozostaje odesłanie sprzętu do producenta w ramach procedury gwarancyjnej.

Kryzys dostępności. Czy Valve udźwignie falę zwrotów?

Choć w opisanym przypadku mamy do czynienia z ewidentną wadą fabryczną kwalifikującą się do natychmiastowej wymiany, nad nowymi właścicielami Steam Machine wisi kolejne widmo. Największą zagadką pozostaje bowiem wydolność logistyczna Valve.

Nowe urządzenia cieszą się gigantycznym zainteresowaniem, przez co ich dostępność w magazynach jest dramatycznie ograniczona. Nie wiadomo, jak dużym zapasem awaryjnym dysponuje producent na potrzeby wymian gwarancyjnych. Valve musi teraz gorąco liczyć na to, że spektakularna awaria po 20 minutach to jedynie odosobniony przypadek tzw. wadliwego montażu, a nie głęboka, systemowa wada konstrukcyjna, która mogłaby pogrzebać cały projekt.

Doniesienia o „Czerwonej Linii Śmierci” w Steam Machine to zimny prysznic dla wszystkich, którzy widzieli w nowej konsoli Valve pogromcę tradycyjnych pecetów i konsol obecnej generacji. Choć na ten moment trudno mówić o masowej usterce, sprawa pokazuje, jak ryzykowne bywa kupowanie zaawansowanego technologicznie sprzętu w pierwszych dniach od premiery. Najbliższe tygodnie zweryfikują, czy Valve zdoła szybko ugasić ten wizerunkowy pożar i dostarczyć graczom dopracowany produkt, na jaki zasługują.

You may also like...