Tesla Cybercab rusza na podbój dróg. Ale czy potrafi już jeździć?
Tesla oficjalnie rozpoczęła masową produkcję Cybercab, futurystycznego robotaxi bez kierownicy i pedałów. Choć szef firmy świętuje kolejny kamień milowy w Gigafactory Texas, nad projektem wciąż wisi ogromne pytanie: czy oprogramowanie nadąży za ambitnym hardware’em?
Gigafaktoria rusza pełną parą. Cybercab to już rzeczywistość
Tesla ma specyficzną tradycję ogłaszania sukcesów na długo przed ich faktyczną realizacją, ale tym razem liczby mówią same za siebie. Choć pierwsze jednostki testowe opuściły linię montażową już w lutym, to 24 kwietnia 2026 roku stał się datą przełomową. Miliarder opublikował nagranie z perspektywy pierwszej osoby, prezentując gotowy model Cybercab opuszczający mury Gigafactory Texas. To sygnał dla inwestorów i świata, że etap prototypów mamy już za sobą – rozpoczęła się produkcja wolumenowa.
Pojazd rzuca wyzwanie tradycyjnej motoryzacji nie tylko brakiem elementów sterujących, ale i ceną. Tesla celuje w pułap poniżej 30 000 dolarów (ok. 109 000 PLN), co ma uczynić Cybercab najbardziej przystępnym ogniwem w planowanej sieci autonomicznych taksówek. Konstrukcja jest surowa i futurystyczna: dwa miejsca siedzące, brak bocznych lusterek zastąpionych systemem kamer dookólnych oraz pełna integracja z siecią neuronową Full Self-Driving (FSD).

Autonomia pod znakiem zapytania: Statystyki nie kłamią
Mimo sukcesu produkcyjnego, Tesla wciąż mierzy się z „twardym orzechem do zgryzienia”, jakim jest bezpieczeństwo. Fundamentem istnienia Cybercab jest obietnica pełnej autonomii, której technologia FSD – w obecnym stadium – jeszcze nie dowozi. Dane są bezlitosne: obecna flota robotaxi Tesli, działająca pod nadzorem człowieka, ulega wypadkom średnio cztery razy częściej niż tradycyjni kierowcy.
Statystyki wskazują na jeden incydent przypadający na ok. 91 700 km, podczas gdy średnia dla ludzi to jedno zdarzenie na ok. 368 500 km. Sam szef firmy przyznaje, że oprogramowanie miewa momenty „paraliżu decyzyjnego”, potrafiąc utknąć w pętli lub zatrzymać się bez wyraźnego powodu. W związku z tym termin udostępnienia w pełni nienadzorowanego FSD został przesunięty na czwarty kwartał 2026 roku, co branża przyjmuje z dużą dawką sceptycyzmu.

Ostatnia deska ratunku dla finansów Tesli?
Moment ogłoszenia sukcesu produkcyjnego nie jest przypadkowy. Tesla odnotowuje spadki globalnej sprzedaży drugi rok z rzędu, a inwestorzy coraz głośniej domagają się konkretów. Cybercab jest obecnie największym zakładem firmy o „być albo nie być” na szczycie technologicznego wyścigu.
Dla pasażerów i przyszłych użytkowników design pojazdu jest imponujący, ale drugorzędny. Prawdziwym testem dla Tesli nie będzie to, ile sztuk Cybercab zjedzie z taśmy w Teksasie, ale to, czy pasażer wsiadający do auta bez kierownicy będzie mógł faktycznie zasnąć podczas jazdy, nie ryzykując życia.
Tesla Cybercab to technologiczny majstersztyk w sferze inżynierii mechanicznej, który wchodzi w fazę masowej produkcji w kluczowym dla firmy momencie. Jednak bez radykalnej poprawy bezpieczeństwa algorytmów FSD, projekt ten może pozostać jedynie efektownym gadżetem. Najbliższe miesiące pokażą, czy Musk zdoła zamienić statystyki wypadkowe w liczby budzące zaufanie publiczne.
Technogadżet w liczbach