Waymo szuka kierowców testowych w Berlinie. Amerykańska rewolucja Alphabetu tuż za miedzą

Wizja bezzałogowych pojazdów poruszających się po europejskich metropoliach właśnie staje się rzeczywistością. Amerykański gigant Waymo, należący do koncernu Alphabet (właściciela Google), rozpoczął oficjalną ekspansję na starym kontynencie, wybierając Niemcy jako swój pierwszy punkt docelowy. Rejestracja spółki, rekrutacja pierwszych pracowników oraz drastyczny spadek cen kluczowej technologii to jasne sygnały, że rewolucja w transporcie miejskim jest bliżej, niż nam się wydaje.

Niemiecki przyczółek Alphabetu, czyli Waymo Germany GmbH

Amerykański pionier autonomicznej jazdy nie zamierza dłużej czekać i z pełną determinacją przygotowuje się do debiutu na europejskim rynku. W połowie czerwca 2026 roku w Monachium oficjalnie zarejestrowano spółkę Waymo Germany GmbH, której celem wpisanym do rejestru handlowego jest świadczenie usług przewozowych przy użyciu pojazdów bezzałogowych. To formalny fundament pod budowę nowej sieci transportowej.

Poza biurokracją ruszyły już realne działania operacyjne. W sieci pojawiły się oficjalne ogłoszenia o pracę – Waymo intensywnie poszukuje kierowców testowych oraz operatorów floty w Berlinie i Monachium, którzy będą nadzorować pierwsze przejazdy próbne. Według kuluarowych informacji, strategicznym partnerem logistycznym odpowiedzialnym za infrastrukturę i utrzymanie pojazdów ma zostać transportowy gigant Transdev, co znacznie przyspieszy wdrożenie projektu.

Przełom cenowy napędza masową produkcję floty

Dotychczas największą barierą w komercjalizacji autonomicznych samochodów były astronomiczne koszty ich produkcji, a w szczególności zaawansowanych systemów rozpoznawania otoczenia. Jak donosi dziennik Frankfurter Allgemeine Zeitung, Waymo wchodzi w nową fazę rozwoju dzięki drastycznemu spadkowi cen podzespołów.

Najnowsza generacja sensorów i radarów wykorzystuje o blisko 40 procent mniej pojedynczych komponentów niż jej poprzedniczka. W efekcie kompletny zestaw komputerowo-czujnikowy instalowany w jednym aucie kosztuje obecnie poniżej 20 000 dolarów (około 17 600 euro). Taki skok efektywności produkcyjnej sprawia, że budowanie masowych, liczących tysiące sztuk flot robotaksówek stało się po raz pierwszy opłacalne z biznesowego punktu widzenia.

Ponad dekada doświadczenia: Od projektu Google do kontrowersji w USA

Korzenie Waymo sięgają 2009 roku, kiedy projekt raczkował jeszcze jako tajny program autonomicznych pojazdów Google. Od tamtego czasu amerykańskie samochody przejechały miliony kilometrów w realnym ruchu, a w miastach takich jak Phoenix czy San Francisco komercyjne robotaksówki bez kierowcy są już stałym elementem krajobrazu.

Druga strona medalu i amerykańskie problemy

Ekspansja za oceanem nie przebiega jednak bezproblemowo. Waymo regularnie mierzy się z falami krytyki ze strony amerykańskich mieszkańców, blokadami dróg oraz incydentami drogowymi. Głośnym echem odbiło się również niedawne przesłuchanie przed Senatem USA. Ujawniono na nim, że systemy sztucznej inteligencji w autach wciąż nie są w pełni samodzielne – w najbardziej skomplikowanych sytuacjach na drodze, zdalną pomoc pojazdom na żywo świadczą nisko opłacani pracownicy fizyczni z biur na Filipinach. Problemy dotyczą także lotnisk, gdzie robotaksówki potrafią odjeżdżać z bagażem klienta.

Lekarstwo na kryzys w transporcie publicznym

Mimo tych kontrowersji, niemieccy eksperci widzą w robotaksówkach ogromną szansę. Według prognoz, do 2030 roku w samych Niemczech może brakować nawet 120 000 zawodowych kierowców autobusów. Autonomiczne pojazdy mogłyby skutecznie odciążyć transport publiczny i uratować przed wykluczeniem komunikacyjnym rejony wiejskie. Minusem pozostaje fakt, że kluczowa, najbardziej dochodowa technologia oraz patenty zostaną w rękach Amerykanów, podczas gdy lokalnym europejskim firmom przypadną głównie zadania konserwacyjne i sprzątanie aut.

Giganci ruszają do walki o Europę

Rynek nie znosi próżni, dlatego Waymo nie będzie miało w Europie łatwego zadania. Swoje plany ekspansji w segmencie autonomii intensywnie rozwija Uber, a rodzimi niemieccy producenci, tacy jak Mercedes-Benz, nie chcą oddać rynku bez walki, testując już swoje zaawansowane systemy jazdy poza granicami kraju. Gra toczy się o miliardy euro z przewozów pasażerskich nowej ery.

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że testy Waymo w Niemczech ruszą lada moment. Rejestracja monachijskiej spółki, rekrutacja lokalnych testerów oraz taniejąca technologia sensorów dają Alphabetowi potężną przewagę. Największą niewiadomą pozostaje jednak zderzenie amerykańskiej technologii z rygorystycznymi, europejskimi przepisami bezpieczeństwa. Przepustką do wyjazdu na publiczne drogi będą bezkompromisowe testy przeprowadzane przez wymagający instytut TÜV, które ostatecznie zweryfikują, czy sztuczna inteligencja z Doliny Krzemowej poradzi sobie ze specyfiką europejskich dróg.

You may also like...