Czarna seria HP trwa. Flagowe komputery biznesowe padają ofiarą jednej aktualizacji
Użytkownicy drogich laptopów biznesowych marki HP przeżywają właśnie prawdziwy koszmar. Wadliwa aktualizacja BIOS-u, dystrybuowana automatycznie przez usługę Windows Update, doprowadza do paraliżu urządzeń wartych nawet kilkanaście tysięcy złotych. Sprawa jest o tyle bulwersująca, że system operacyjny instalował krytyczny pakiet w tle bez wiedzy i zgody użytkowników, a powrót do działającej wersji oprogramowania graniczy z cudem.
Pułapka w tle: Jak system Windows wymusił katastrofę
Od kilku miesięcy na forach technologicznych i w mediach społecznościowych narastała fala skarg ze strony posiadaczy notebooków HP. Jak się okazało, winowajcą potężnych awarii jest oficjalna aktualizacja oprogramowania układowego BIOS. Problem polega na tym, że Microsoft zakwalifikował ten pakiet jako „krytyczny aktualizacyjny”, przez co system Windows Update pobierał go i wdrażał całkowicie automatycznie, często podczas restartu komputera po skończonej pracy.
Katastrofa dotknęła przede wszystkim segment urządzeń premium, z których korzystają profesjonaliści, menedżerowie i korporacje. Wśród poszkodowanych modeli prym wiodą flagowe stacje robocze HP ZBook Ultra G1a oraz prestiżowe notebooki biznesowe HP EliteBook X G1a. Właściciele tych maszyn z dnia na dzień zostali odcięci od swoich narzędzi pracy.
Objawy awarii i czarna lista wersji BIOS-u, których musisz unikać
Symptomy uszkodzenia systemu są powtarzalne i niezwykle uciążliwe. Po feralnej instalacji laptopy najczęściej całkowicie zamarzają na ekranie startowym z logo producenta lub wchodzą w pętlę restartów. Towarzyszy temu maksymalne rozpędzenie wentylatorów, które bez przerwy generują potężny hałas. W wielu przypadkach proces bootowania kończy się brutalnym Niebieskim Ekranem Śmierci (BSOD), informującym o krytycznym błędzie sprzętowym i uniemożliwiającym jakikolwiek dostęp do danych.
Eksperci zidentyfikowali już konkretne wersje oprogramowania, które wywołują paraliż sprzętu. Dla modelu ZBook Ultra G1a destrukcyjne okazały się kompilacje o numerach 01.04.03 oraz 01.04.05. Z kolei użytkownicy EliteBook X G1a powinni za wszelką cenę unikać wydań oznaczonych jako 01.03.11 oraz 01.05.00.
Koszmarny downgrade i oficjalna reakcja producenta
Największym problemem dla poszkodowanych jest fakt, że powrót do starszej, stabilnej wersji oprogramowania okazuje się niezwykle skomplikowany. Standardowe procedury ratunkowe zawodzą. Doniesienia użytkowników wskazują, że sieciowe przywracanie BIOS-u bardzo często odmawia posłuszeństwa i wymaga posiadania specjalnego, oryginalnego adaptera HP z USB-C na Ethernet, co dla zwykłego użytkownika stanowi barierę nie do przejścia.
Dziennikarze serwisu branżowego The Register dotarli do oficjalnego stanowiska HP. Producent potwierdził, że bada sprawę „rzekomych” awarii i pracuje nad oficjalnym rozwiązaniem. Do czasu wydania poprawki firma rekomenduje bezpośredni kontakt ze swoim wsparciem technicznym. Taka narracja budzi jednak spory niepokój, biorąc pod uwagę historię marki.

Fatalne wspomnienia z przeszłości
Wielu klientów pamięta podobny kryzys z 2024 roku. Wówczas wadliwe oprogramowanie układowe doprowadziło do masowych uszkodzeń płyt głównych w popularnych laptopach z serii ProBook. W tamtym czasie serwis HP często zrzucał odpowiedzialność na użytkowników, zmuszając ich do opłacania kosztownych napraw pogwarancyjnych z własnej kieszeni, co nierzadko kończyło się przymusową i drogą wymianą całej płyty głównej.
Hipokryzja w cieniu PR-u i finansowania Open-Source
Obecna awaria ma wyjątkowo gorzki posmak wizerunkowy. Zbiegła się ona w czasie z szumnymi zapowiedziami Microsoftu, który obiecywał radykalną poprawę stabilności mechanizmów Windows Update. Co więcej, zaledwie kilka dni temu, 20 mai, organizacja Linux Vendor Firmware Service (LVFS) ogłosiła, że HP zostało jej głównym sponsorem. Projekt ten ma na celu poprawę bezpieczeństwa i niezawodności aktualizacji firmware w świecie open-source. Fakt, że HP decyduje się na kosztowny PR i wspieranie globalnych standardów dokładnie w tym samym momencie, gdy ich własne aktualizacje uśmiercają flagowe laptopy z Windowsem, wywołuje ogromne oburzenie w społeczności IT.
Jak zabezpieczyć swój komputer przed awarią?
Dla osób, których laptopy jeszcze działają poprawnie, kluczowa jest profilaktyka. Jedynym skutecznym pancerzem ochronnym jest całkowite zablokowanie automatycznego pobierania sterowników oraz oprogramowania układowego przez system operacyjny. Można to zrobić w zaawansowanych ustawieniach systemu Windows lub poprzez Edytor Lokalnych Zasad Grupy (GPO).
Należy jednak pamiętać, że takie działanie to miecz obosieczny. Rezygnacja z automatycznych aktualizacji chroni nas przed wadliwym kodem HP. Ale jednocześnie pozbawia system bieżących łatek bezpieczeństwa oraz poprawek zwiększających stabilność innych komponentów. W obecnej sytuacji wydaje się to jednak mniejszym złem niż ryzyko posiadania drogiego i bezużytecznego elektrośmiecia na biurku.
Lekcja ograniczonego zaufania do automatyzacji
Afera z laptopami HP pokazuje ciemną stronę całkowitej automatyzacji procesów aktualizacyjnych w nowoczesnych systemach operacyjnych. Kiedy narzędzie mające dbać o nasze bezpieczeństwo staje się bezpośrednią przyczyną uśmiercenia komputera, ucierpieć może zaufanie do całego ekosystemu. Posiadaczom modeli ZBook oraz EliteBook pozostaje teraz nerwowe wyczekiwanie na bezpieczną poprawkę od inżynierów HP. Tym razem instalowaną już wyłącznie na własne ryzyko.
Technogadżet w liczbach