Google oficjalnie potwierdza najgorsze! Za popularne smartfony zapłacimy znacznie więcej

Każdy, kto planował zakup smartfona z flagowej serii Google, będzie musiał przygotować się na większy wydatek. Gigant z Mountain View oficjalnie potwierdził, że gwałtownie rosnące koszty komponentów zmuszają go do podniesienia cen nadchodzących urządzeń z serii Google Pixel. Co gorsza, podwyżki nie ominą również modeli, które znajdują się już w sprzedaży.

Globalny kryzys pamięci bije w portfele konsumentów

Głównym powodem drastycznych zmian na rynku urządzeń mobilnych jest niespotykany dotąd wzrost cen modułów pamięci RAM i pamięci masowej. Jeszcze w zeszłym roku koszt jednego gigabajta pamięci RAM wynosił zaledwie około 2,80 dolara. Dziś, w wyniku olbrzymiego zapotrzebowania ze strony centrów danych i rozwoju infrastruktury sztucznej inteligencji, kwota ta podskoczyła do blisko 12 dolarów za gigabajt.

Wiceprezes ds. urządzeń i usług w Google, w rozmowie z serwisem 9to5Google przyznał, że firma przez długi czas absorbowała te skoki kosztów wewnątrz struktury przedsiębiorstwa. Niestety, ze względu na skalę podwyżek podzespołów, przeniesienie części ciężaru finansowego na końcowego klienta stało się nieuniknione.

Droższy debiut nowej generacji i zmiana w obecnej ofercie

Premiera nowej linii urządzeń Google została zaplanowana na połowę sierpnia w Kalifornii. Przecieki wskazują, że za podstawowy model Pixel oraz wariant Pro zapłacimy średnio o 100 dolarów więcej w porównaniu do ich bezpośrednich poprzedników. Podobny skok cenowy ma dotyczyć także flagowych wariantów Pro XL oraz składanego Pro Fold.

Aby osłodzić klientom wyższy koszt zakupu, producent ma zamiar wycofać z oferty bazowy wariant 128 GB – nowe smartfony wystartują od pojemności 256 GB. Żeby z kolei powstrzymać dalszy wzrost cen wersji Pro, Google planuje w podstawowej konfiguracji zaoferować 12 GB RAM zamiast dotychczasowych 16 GB. Niestety, widmo drożejącej technologii wisi również nad średniopółkowymi modelami z serii „a”, z cenionym na rynku Pixelem 10a na czele.

Oprogramowanie sposobem na kryzys sprzętowy

Zaistniała sytuacja rynkowa ma jednak jeden bardzo pozytywny efekt uboczny. Inżynierowie oprogramowania w Google rozpoczęli intensywne prace nad gruntowną optymalizacją kodu systemu Android oraz całego środowiska aplikacji. Celem jest drastyczne zmniejszenie zapotrzebowania na pamięć operacyjną, co pozwoli na niezwykle płynne działanie sprzętu bez konieczności montowania gigantycznych ilości RAM-u.

W przeciwieństwie do Apple, gdzie ściśle zintegrowana architektura iOS od lat słynie z doskonałego gospodarowania zasobami, Android musi obsługiwać tysiące zróżnicowanych urządzeń. Google wykorzysta jednak autorskie procesory Tensor oraz dedykowaną sztuczną inteligencję przetwarzaną bezpośrednio na urządzeniu, by maksymalnie odciążyć podzespoły. Dodatkowo firma zamierza rekompensować podwyżki atrakcyjnymi pakietami usług, m.in. subskrypcjami Google One dodawanymi do nowych smartfonów.

Czekający nas wzrost cen smartfonów Google Pixel to jasny sygnał, że kryzys na rynku półprzewodników i boom na sztuczną inteligencję zaczynają bezpośrednio uderzać w rynek konsumencki. Mimo że za nową generację urządzeń zapłacimy zauważalnie więcej, walka producenta o wydajność i optymalizację oprogramowania może przynieść korzyści wszystkim użytkownikom Androida. Nadchodzące wydarzenie sprzętowe w Kalifornii da nam ostateczną odpowiedź na pytanie, jak Google zamierza obronić pozycję swoich Pixeli na tle konkurencji.

You may also like...