Sensacyjny zwrot akcji! Microsoft kapituluje i przedłuża życie Windowsa 10
W zaskakującym zwrocie akcji gigant z Redmond został zmuszony do zweryfikowania swojej rygorystycznej polityki uśmiercania jednego z najpopularniejszych systemów operacyjnych w historii. Microsoft po cichu zaktualizował oficjalną dokumentację, potwierdzając przedłużenie wsparcia dla systemu Windows 10 aż do 12 października 2027 roku. Decyzja ta daje setkom milionów użytkowników, którzy kategorycznie odmawiają przesiadki na zasobożerną „jedenastkę”, dodatkowy rok bezpiecznego korzystania ze swoich komputerów.
Wielki odwrót Microsoftu. Skąd ta nagła zmiana planów?
Informację o zmianie harmonogramu jako pierwszy zauważył serwis Windows Latest. Dotychczasowy plan zakładał, że użytkownicy domowi zostaną definitywnie odcięci od poprawek bezpieczeństwa w październiku 2026 roku. W oficjalnym oświadczeniu przesłanym mediom Microsoft potwierdził, że nowa data nie jest błędem w dokumentacji, lecz świadomym krokiem mającym na celu ułatwienie konsumentom płynnego przejścia na nowe komputery z systemem Windows 11. Wydłużenie programu Extended Security Updates (ESU) o pełny rok to bezprecedensowy ruch, który pokazuje, jak potężny opór stawiają użytkownicy starszych, ale wciąż niezwykle wydajnych maszyn.
Tło tej decyzji jest w dużej mierze powiązane z obecną sytuacją rynkową oraz rosnącymi cenami podzespołów. W dobie „apokalipsy pamięci RAM”, kiedy ceny kości pamięci szybują w górę, Windows 10 pozostaje systemem znacznie bardziej zbalansowanym i lżejszym dla podzespołów. Co ciekawe, sam Microsoft wywołał niedawno spore kontrowersje, wypuszczając na rynek budżetowe laptopy z serii Surface w cenie 849 dolarów, wyposażone w starsze procesory i zaledwie 8 GB pamięci RAM. Choć firma wycofała się z promowania 16 GB jako absolutnego minimum do codziennej pracy, prawda jest taka, że 8 GB pamięci RAM sprawdza się znakomicie – ale przede wszystkim pod kontrolą stabilnego Windowsa 10.
Program ESU dla każdego. Jak odebrać darmowe aktualizacje?
Do tej pory program rozszerzonych aktualizacji bezpieczeństwa dla klientów indywidualnych miał trwać tylko rok i kończyć się bezpowrotnie w 2026 roku. Jedynie firmy, za odpowiednio wysoką i rosnącą z roku na rok opłatą (zaczynającą się od 61 dolarów za urządzenie), mogły dokupić trzyletni okres ochronny. Nowe wytyczne zrównują prawa użytkowników domowych wersji Windows 10 (warianty Home, Pro, Pro Education oraz Workstation w wersji 22H2), automatycznie wydłużając ich ochronę do jesieni 2027 roku. Osoby, które już wcześniej zapisały się do programu ESU, nie muszą podejmować żadnych działań – ich subskrypcja odnowi się sama.

Trzy proste ścieżki rejestracji
Co najważniejsze, Microsoft pozostawił bardzo elastyczne i przyjazne dla kieszeni warunki dołączenia do programu. Najprostsza ścieżka pozwala na uzyskanie darmowego dostępu do poprawek – wystarczy zalogować się na konto Microsoft i zsynchronizować ustawienia komputera z chmurą, co automatycznie przyznaje darmowy profil ESU. Dla pozostałych osób przygotowano alternatywę w postaci wymiany 1000 punktów w programie Microsoft Rewards lub uiszczenia jednorazowej opłaty w wysokości 30 dolarów. Taka licencja pozwala na zabezpieczenie aż do 10 urządzeń przypisanych do jednego użytkownika.
Aby dołączyć, należy udać się do menu Ustawienia, wybrać sekcję Aktualizacje i zabezpieczenia, a następnie kliknąć dedykowany przycisk rejestracji. Microsoft lojalnie ostrzega jednak, że zwlekanie z rejestracją naraża komputer na ataki złośliwego oprogramowania, dlatego warto zabezpieczyć swój system jak najszybciej. Należy pamiętać, że z programu wyłączone są maszyny podpięte pod domeny firmowe lub zarządzane przez systemy MDM. Co ważne dla osób pozostających poza programem ESU: systemy te straciły możliwość bezterminowego pauzowania aktualizacji, a agresywna polityka Microsoftu sprawiła, że na niektórych komputerach Windows 11 zainstalował się automatycznie bez wyraźnej zgody właściciela.
Windows 10 wciąż popularny
Wydłużenie wsparcia dla Windowsa 10 do października 2027 roku to ogromne zwycięstwo zdrowego rozsądku i samych konsumentów. Pokazuje to, że sztuczne zamykanie drogi do aktualizacji dla komputerów, które nie spełniają rygorystycznych i często absurdalnych wymagań sprzętowych Windowsa 11, spotkało się ze zbyt dużym oporem rynku. Dodatkowy rok spokoju pozwoli użytkownikom na przeczekanie trudnego momentu na rynku podzespołów i uchroni miliony w pełni sprawnych pecetów przed przedwczesnym wylądowaniem na śmietniku historii.
Technogadżet w liczbach