Wielka ucieczka z Europy. Znany producent smartfonów zwija manatki z dnia na dzień
Stało się to, o czym w kuluarach branży technologicznej szeptano od wielu miesięcy. Kultowa marka OnePlus oficjalnie potwierdziła swój całkowity i natychmiastowy odbyt z rynku europejskiego oraz północnoamerykańskiego. Choć dotychczasowi właściciele urządzeń z charakterystycznym czerwonym logo nie zostaną bez wsparcia technicznego, to decyzja chińskiego giganta oznacza drastyczne zmiany – w tym kontrowersyjną, przymusową migrację z uwielbianego systemu OxygenOS na oprogramowanie od Oppo.
Oficjalny odwrót ze Starego Kontynentu: Strategiczna decyzja giganta
Sygnały zwiastujące ten czarny scenariusz pojawiały się już od początku roku, jednak dopiero teraz OnePlus oficjalnie zaktualizował swoje strony internetowe w Europie. Firma poinformowała konsumentów o całkowitym zaprzestaniu wprowadzania nowych produktów na rynki europejskie i amerykańskie. Jako oficjalny powód tej nagłej decyzji podano lakoniczne „względy strategiczne”, za którymi najprawdopodobniej kryje się reorganizacja globalnych struktur wewnątrz koncernu BBK Electronics, do którego marka należy.
Dla fanów technologii to smutny koniec historii, która rozpoczęła się w okolicy 2014 roku od legendarnego modelu OnePlus One. Urządzenie to zyskało miano „pogromcy flagowców”, oferując topową specyfikację za ułamek ceny rynkowych liderów. Z biegiem lat OnePlus tracił jednak swoją unikalną tożsamość, upodabniając się coraz bardziej do smartfonów swojej spółki-matki, czyli Oppo.
Co dalej ze wsparciem? Aktualizacje i wielka zmiana systemu
Największe obawy obecnych właścicieli smartfonów OnePlus dotyczą oczywiście wsparcia technicznego oraz gwarancji. Producent spieszy z zapewnieniami, że nie zamierza zostawić swoich klientów na lodzie.
Wszystkie osoby, które posiadają obecnie zakupione urządzenia (takie jak OnePlus 15 czy OnePlus 15R), będą nadal otrzymywać regularne łatki bezpieczeństwa oraz wsparcie serwisowe. Naprawy gwarancyjne oraz ustawowa rękojmia będą realizowane bez zakłóceń, zgodnie z obowiązującym w Europie prawem konsumenckim.
Śmierć OxygenOS na rzecz ColorOS od Oppo
Najbardziej zaskakującą informacją jest jednak planowany software’owy przewrót. Apple i Samsung mogą spać spokojnie, ale fani czystego systemu od OnePlusa mają powody do niepokoju. Producent zapowiedział, że nadchodzące duże aktualizacje systemowe przyniosą przesiadkę na oprogramowanie ColorOS 17, należące bezpośrednio do Oppo. Marka przestała w oficjalnych komunikatach wspominać o swoim kultowym systemie OxygenOS.
Choć pod względem kodu i funkcji obie nakładki są do siebie bardzo zbliżone, to dla wielu lojalnych użytkowników OxygenOS był kluczowym powodem zakupu tych telefonów. OnePlus przewidział procedurę powrotu do starszego systemu OxygenOS, jednak wiąże się to z bolesnym kompromisem – użytkownik zostanie wówczas zablokowany na starszej wersji Androida 16 i nie otrzyma przyszłych nowości.

Nowy plan gry Oppo: Jedna marka, by wszystkimi rządzić
Decyzja o wycofaniu OnePlusa z Europy to element szerszej strategii koncernu BBK. Po zażegnaniu długiego sporu patentowego z Nokią, który swego czasu doprowadził do tymczasowego zakazu sprzedaży urządzeń w Niemczech, Oppo zamierza teraz rzucić wszystkie siły na promowanie wyłącznie swojej głównej marki.
Zamiast utrzymywać dwa konkurujące ze sobą brandy o zbliżonej charakterystyce, Chińczycy stawiają na uproszczenie portfolio. Oppo ma stać się głównym graczem w Europie, podczas gdy OnePlus skupi się na rynkach azjatyckich, gdzie jego pozycja wciąż jest niezwykle silna.
Smutny koniec pięknej legendy
Wycofanie się marki OnePlus z Europy i USA to koniec pewnej ery w historii urządzeń mobilnych. Zuchwały startup, który rzucił wyzwanie największym, ostatecznie został wchłonięty i ujednolicony przez korporacyjną machinę Oppo. Choć dotychczasowi użytkownicy nie muszą obawiać się nagłej utraty wsparcia, to przymusowa przesiadka na ColorOS odbiera tym smartfonom ostatnie resztki ich unikalnego charakteru. Na europejskim rynku smartfonów premium ubył właśnie jeden z najbardziej wyrazistych graczy.
Technogadżet w liczbach