ChatGPT może wysyłać wiadomości za Ciebie. Ale uważaj, co mu zdradzasz!
OpenAI wprowadziło genialną aktualizację do webowej wersji ChatGPT, która pozwala na redagowanie, edytowanie i wysyłanie wiadomości e-mail bezpośrednio z poziomu okna czatu. Od teraz nie musisz już kopiować wygenerowanego tekstu do Gmaila czy Outlooka, ponieważ cała komunikacja odbywa się w jednym miejscu. Ta mała zmiana to gigantyczny krok naprzód w kwestii produktywności, choć nowej funkcji towarzyszą spore kontrowersje związane z prywatnością danych.
Nowa era produktywności. Jak działa wysyłanie maili z ChatGPT?
Konieczność ciągłego przełączania się między kartami przeglądarki, kopiowania tekstu i poprawiania formatowania po przeniesieniu go do klienta pocztowego, była jedną z największych bolączek osób wykorzystujących sztuczną inteligencję do korespondencji. OpenAI postanowiło ostatecznie rozwiązać ten problem.
Najnowsza funkcja pozwala zamknąć cały proces tworzenia wiadomości – od pierwszej burzy mózgów, przez korektę, aż po kliknięcie przycisku „Wyślij” – w obrębie jednej, płynnej konwersacji.
Bloki tekstu jako interaktywny edytor poczty
Kluczem do zrozumienia tej nowości są tak zwane bloki tekstowe, które ChatGPT wprowadził pod koniec ubiegłego roku. Kiedy poprosisz bota o przygotowanie projektu maila, sztuczna inteligencja nie wyrzuca już standardowej odpowiedzi w oknie czatu. Zamiast tego tekst pojawia się w specjalnym, wydzielonym oknie, które do złudzenia przypomina profesjonalny edytor pocztowy.

Wewnątrz takiego bloku możesz zaznaczyć dowolną linijkę tekstu i poprosić ChatGPT o jej zmianę, akceptować lub odrzucać sugestie sztucznej inteligencji jedna po drugiej, a także samodzielnie wpisywać poprawki z klawiatury. Najnowsza aktualizacja idzie o krok dalej: po dopracowaniu treści wystarczy nacisnąć przycisk wysyłki, aby wiadomość natychmiast trafiła do adresata.
Cień na rewolucji, czyli poważne oskarżenia o szpiegowanie
Zanim jednak zaczniesz masowo wysyłać maile za pośrednictwem platformy OpenAI, musisz dowiedzieć się o głośnej sprawie, która właśnie elektryzuje branżę technologiczną. W Kalifornii złożono oficjalny pozew sądowy przeciwko OpenAI.
Zarzuty są niezwykle poważne. Firma miała rzekomo udostępniać zapytania użytkowników, historię czatów oraz dane identyfikacyjne narzędziom śledzącym należącym do Google oraz Meta (właściciela Facebooka), i to bez wymaganej zgody internautów. Powództwo zarzuca twórcóm ChatGPT naruszenie kalifornijskich przepisów o prywatności oraz federalnych przepisów dotyczących podsłuchów. Warto więc dwa razy się zastanowić, zanim powierzysz chatbotowi treść poufnych maili firmowych lub prywatnych tajemnic.

Cyfrowy asystent wie o Tobie coraz więcej
Mimo problemów prawnych OpenAI nie zwalnia tempa i intensywnie rozwija personalizację swojego narzędzia. ChatGPT staje się coraz sprawniejszy w zapamiętywaniu faktów na Twój temat. Analizuje historię czatów i uczy się Twoich preferencji, stylu pisania czy kontekstu zawodowego. Dzięki temu kolejne rozmowy stają się bardziej naturalne i dopasowane do Twoich unikalnych potrzeb.
Koniec z pamiętaniem skomplikowanych formuł w Excelu
Równolegle z rewolucją w poczcie e-mail, OpenAI ogłosiło potężne uderzenie w sektor biurowy. Narzędzie ChatGPT dla programów Excel oraz Google Sheets oficjalnie opuściło fazę beta i jest już szeroko dostępne dla użytkowników na całym świecie.
Dzięki tej integracji możesz budować zaawansowane skoroszyty, czyścić ogromne bazy danych i pisać skomplikowane formuły matematyczne za pomocą zwykłego, potocznego języka. Nie musisz już być ekspertem od analizy danych, aby sprawnie zarządzać arkuszami kalkulacyjnymi – sztuczna inteligencja zrobi to za Ciebie.
Możliwość wysyłania e-maili bezpośrednio z ChatGPT to jedna z najbardziej wyczekiwanych i praktycznych funkcji ostatnich miesięcy, która realnie skraca czas potrzebny na codzienną pracę z tekstem. Pokazuje to, że wizja sztucznej inteligencji jako autonomicznego asystenta biurowego staje się faktem. Warto jednak zachować zdrowy rozsądek i ostrożność. Dopóki zarzuty o nielegalne dzielenie się danymi z Meta i Google nie zostaną wyjaśnione, lepiej nie testować nowej funkcji na poufnych wiadomościach biznesowych.
Technogadżet w liczbach