Chiński gigant streamingowy stawia wszystko na jedną kartę. Czy AI zastąpi aktorów i reżyserów?
iQiyi, nazywane często „chińskim Netfliksem”, ogłosiło radykalny zwrot w swojej strategii, który może na zawsze zmienić branżę filmową. Firma zamierza docelowo opierać większość swojej oferty na treściach generowanych przez sztuczną inteligencję, przekształcając klasyczną platformę VOD w społecznościowy ekosystem AI.
Nadou Pro: Fabryka snów w jednym algorytmie
Podczas dorocznej konferencji w Pekinie, założyciel i dyrektor generalny iQiyi zaprezentował narzędzie, które ma być „świętym Graalem” produkcji filmowej: Nadou Pro. Według zapowiedzi, system ten nie jest jedynie asystentem, lecz kompletnym twórcą. Potrafi obsłużyć niemal każdy etap powstawania filmu – od pisania scenariuszy, przez tworzenie storyboardów, aż po finalny rendering wideo.
To nie są odległe plany. Firma zamierza wypuścić swój pierwszy, komercyjny film pełnometrażowy wygenerowany w całości przez AI już latem 2026 roku. Aby przyspieszyć tę rewolucję, iQiyi kusi niezależnych twórców potężnymi bonusami. Osoby decydujące się na publikację treści AI otrzymają o 20% większy udział w przychodach z reklam i subskrypcji.

Strategiczna ucieczka przed kryzysem
Decyzja o tak agresywnym wdrożeniu AI nie wynika wyłącznie z pasji do technologii, ale z twardej ekonomii. iQiyi od lat zmaga się z odpływem użytkowników do platform krótkich treści, takich jak Douyin (chiński pierwowzór TikToka). Przewidywany spadek przychodów o 13% w pierwszym kwartale zmusił zarząd do szukania drastycznych oszczędności i nowych sposobów na przyciągnięcie uwagi widza. CEO wierzy, że AI to „szansa, która zdarza się raz na dekadę”. A firma musi płynąć z tym prądem, by przetrwać.

Czy to koniec profesjonalnych produkcji? Widmo bańki AI
Choć iQiyi nie zrezygnuje całkowicie z tradycyjnych produkcji tworzonych przez ludzi, to ich udział w ofercie będzie systematycznie malał. Priorytetem są teraz treści AI oraz interaktywne aplikacje, które pozwolą fanom na rozmowy z wirtualnymi wersjami ulubionych bohaterów.
Wielu obserwatorów rynku patrzy na te działania z dużą rezerwą. Pojawiają się głosy, że mamy do czynienia z gigantyczną bańką spekulacyjną. Przykładem ma być jedna z firm obuwniczych, która po ogłoszeniu zmiany profilu na „infrastrukturę AI” odnotowała wzrost kursu akcji o 600%. Eksperci ostrzegają: gdy pył opadnie i entuzjazm inwestorów wygaśnie, przetrwają tylko te firmy, które za technologią AI będą potrafiły ukryć prawdziwą wartość dla widza. A nie tylko chęć cięcia kosztów kosztem ludzkiego talentu.
iQiyi staje się poligonem doświadczalnym dla globalnego przemysłu rozrywkowego. Jeśli eksperyment z generatywnym wideo Nadou Pro odniesie sukces komercyjny, zachodni giganci tacy jak Netflix czy Disney mogą zostać zmuszeni do pójścia tą samą drogą. Pozostaje jednak pytanie: czy widzowie naprawdę chcą oglądać treści pozbawione ludzkiego pierwiastka. Czy może po pierwszym zachwycie nowością zatęsknią za rzemiosłem, którego algorytm nie jest w stanie w pełni podrobić?
Technogadżet w liczbach