Kosmiczna broń Rosji w akcji. Przez lata potajemnie zagłuszali sygnał GPS

Amerykańskie i europejskie stacje monitorujące ruch satelitarny wykryły niepokojący, powtarzający się schemat zakłóceń globalnych systemów nawigacji, który prowadzi prosto na orbitę okołoziemską. Z najnowszych analiz wynika, że za regularnymi, kontynentalnymi anomaliami stoi rosyjska konstelacja wojskowa Kosmos 2546, testująca nową, groźną broń do walki radioelektronicznej. Choć incydenty trwają zaledwie po kilka sekund, ich precyzja i skala budzą ogromny niepokój ekspertów ds. bezpieczeństwa międzynarodowego.

Tajemnicze anomalie nad Europą. Przełomowe odkrycie naukowców

Wszystko zaczęło się od rutynowej analizy danych. Zespół badaczy przeczesujący logi publicznie dostępnych naziemnych stacji monitorujących globalne systemy nawigacji satelitarnej (GNSS). natrafił na trudne do wyjaśnienia zjawisko. W ciągu ostatnich siedmiu lat udokumentowano dokładnie 75 dni, w których na terenie niemal całej Europy dochodziło do nagłego, jednoczesnego spadku siły sygnału GPS.

Szczegółowe śledztwo badaczy z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin, doprowadziło do zaskakujących wniosków. Zakłócenia nie były dziełem przypadku ani anomalii pogodowych. Ich źródło znajduje się w kosmosie, a precyzyjniej – odpowiada za nie mała konstelacja rosyjskich satelitów militarnych. Praca naukowa opisująca ten proceder została już przesłana do recenzji do prestiżowego czasopisma „NAVIGATION”, wydawanego przez Instytut Nawigacji.

Kosmos 2546 na celowniku. Jak działa rosyjski system zagłuszania?

Analiza danych zebranych od stycznia 2019 roku do kwietnia 2026 roku pozwoliła precyzyjnie określić specyfikę tych incydentów. Odbiorniki naziemne rejestrowały nagłe tąpnięcie sygnału w tym samym ułamku sekundy. Anomalie trwały niezwykle krótko – poniżej 10 sekund – jednak swoim zasięgiem obejmowały gigantyczny obszar: od Hiszpanii i Polski, aż po wschodnie regiony Kanady. Tak ogromna skala zjawiska natychmiast wykluczyła użycie systemów naziemnych. Fizyka była nieubłagana – impuls musiał nadchodzić z orbity.

Badacze zaczęli stopniowo zawężać krąg podejrzanych obiektów, aż ich uwaga skupiła się na jednym, konkretnym satelicie o nazwie Kosmos 2546. Jest on częścią rosyjskiej konstelacji wczesnego ostrzegania wojskowego, której pierwotnym zadaniem jest wykrywanie startów międzykontynentalnych rakiet balistycznych. Trajektoria tego satelity idealnie pokrywała się z momentami potężnych spadków wydajności GPS – podczas każdego z 75 odnotowanych incydentów, Kosmos 2546 lub jeden z jego bliźniaczych obiektów znajdował się bezpośrednio nad horyzontem zakłócanego obszaru.

Praca w godzinach biurowych, czyli testy pod przykryciem

Jednym z najbardziej intrygujących dowodów na celowe działanie Rosji jest harmonogram anomalii. Wszystkie incydenty miały miejsce wyłącznie we wtorki, środy i czwartki, i to w standardowych godzinach pracy tamtejszych inżynierów. To jasny sygnał, że nie mamy do czynienia z awarią sprzętu, lecz z zaplanowanymi operacjami wojskowymi.

Dodatkowo, krótkie impulsy celowo emitowano w wąskim paśmie wokół częstotliwości 1577,5 MHz. To obszar widma radiowego bezpośrednio sąsiadujący z pasmami wykorzystywanymi przez amerykański system GPS oraz jego europejski odpowiednik Galileo.

Jeśli chcesz przetestować tak zaawansowaną technologię, robisz to w bliskim sąsiedztwie sygnału, który docelowo zamierzasz sparaliżować, ale nie bezpośrednio na nim. Działasz krótko, aby tylko upewnić się, że mechanizm funkcjonuje prawidłowo, minimalizując ryzyko wykrycia.

— autor badań w wywiadzie dla kanału Veritasium

Nie tylko GPS. Na celowniku znalazły się także Chiny

Co ciekawe, rosyjskie testy orbitalne nie ograniczyły się wyłącznie do systemów zachodnich. W trakcie zbierania danych naukowcy zarejestrowali również drugi, równoległy impuls zakłócający na niższej częstotliwości. Po nałożeniu mapy pasm radiowych okazało się, że ten dodatkowy sygnał pokrywa się z częstotliwościami chińskiego systemu nawigacji satelitarnej BeiDou. Pokazuje to, że testowana technologia ma charakter globalny i nie oszczędza nawet teoretycznych sojuszników Moskwy.

Nowa era wojny elektronicznej

Choć dotychczasowe, kilkusekundowe incydenty nie wywołały katastrofy w ruchu lotniczym czy morskim, ich długofalowe konsekwencje są niezwykle niepokojące. Eksperci nie mają już wątpliwości, że Rosja regularnie sprawdza gotowość bojową swoich systemów kosmicznych. W przypadku wybuchu otwartego konfliktu na pełną skalę, Rosjanie będą mogli w ułamku sekundy przestroić swoje nadajniki dokładnie na pasmo GPS, całkowicie „oślepiając” systemy nawigacji i precyzyjną broń przeciwnika na całym kontynencie. Kosmos oficjalnie stał się kolejną areną bezwzględnej wojny elektronicznej.

You may also like...