Nie potrzebuje baterii, a rozbłyska w ciemności. Nowa technologia od popularnego fintechu podbija sieć
Popularny fintech Revolut po raz kolejny udowadnia, że tradycyjna bankowość może być nudna, a plastikowa karta płatnicza wciąż potrafi zaskoczyć gadżeciarskim designem. Brytyjski neobank uruchomił w swojej aplikacji proces zamawiania limitowanej karty debetowej Mastercard, która została wyposażona w unikalne panele świetlne LED. Ten technologiczny unikat rozbłyska przy każdej płatności zbliżeniowej, jednak aby wejść w jego posiadanie, trzeba spełnić jeden konkretny warunek i przygotować się na dodatkowy wydatek.
Jak działa świecący plastik? Technologia stojąca za podświetleniem EMV
Wprowadzenie elektroniki do tak cienkiego kawałka tworzywa, jakim jest karta płatnicza, to rzadko spotykany popis inżynierii użytkowej. W obudowę nowej karty od Revoluta wtopiono dwa panele LED, które umieszczono w taki sposób, aby przy płatności rozświetlały oczy grafiki przedstawiającej psa. Co najciekawsze z punktu widzenia technologicznego, karta nie posiada wbudowanej baterii, którą trzeba by było ładować.
Cały system zasilany jest bezprzewodowo za pomocą energii emitowanej przez terminal płatniczy podczas transakcji zbliżeniowej. Protokół EMV Contactless, wykorzystywany na co dzień w standardowej komunikacji NFC, generuje pole elektromagnetyczne o natężeniu wystarczającym nie tylko do przesłania danych autoryzacyjnych przez ukryty chip i antenę, ale również do uruchomienia diod LED. Podobne rozwiązania były już wcześniej testowane na kartach inżynieryjnych, a także w azjatyckich systemach biletowych (np. w metrze w Tajpej w formie świecących breloków), jednak w Europie to wciąż absolutny unikat.
Karta dla fanów kryptowalut. Ile kosztuje i jak ją zamówić?
Nowy gadżet trafił w pierwszej kolejności do użytkowników aplikacji Revolut na rynku niemieckim, a jej premierze towarzyszy określony kontekst funkcjonalny. Fintech pozycjonuje ten produkt przede wszystkim jako fizyczną kartę kryptowalutową działającą w sieci Mastercard. Podczas procesu zamawiania w aplikacji, użytkownik jest zobligowany do powiązania jej z jednym lub wszystkimi posiadanymi kontami kryptowalutowymi.

Istnieje co prawda techniczna możliwość przełączenia źródła finansowania na tradycyjne konto walutowe w gotówce, jednak domyślny profil zakłada obrót cyfrowymi aktywami. Przyjemność posiadania świecącego w ciemności portfela nie należy do najtańszych – sam koszt wyrobienia karty wynosi około 30 euro (w przeliczeniu ok. 130 zł), a do tej kwoty należy doliczyć jeszcze ewentualne koszty wysyłki kurierskiej, zależne od posiadanego planu subskrypcyjnego.
Ekskluzywne edycje limitowane to znak rozpoznawczy fintechu
Revolut od lat buduje swoją pozycję lidera nowoczesnej bankowości m.in. poprzez wypuszczanie nieszablonowych, limitowanych edycji fizycznych nośników. W portfolio marki znajdziemy już karty pokryte 24-karatowym złotem, wersje luminescencyjne (świecące w ciemności własnym światłem po uprzednim naświetleniu) czy ciężkie, prestiżowe wersje Metal, wykonane ze wzmocnionej stali, których koszt zakupu sięgał niekiedy nawet 92 dolarów.
Warto przypomnieć, że branża finansowa eksperymentowała już wcześniej z elastycznymi panelami OLED zintegrowanymi z kartami kredytowymi. Nie były to jednak ekrany wyświetlające zaawansowane grafiki, a raczej jednolite powierzchnie emitujące światło o określonym kształcie. Diody LED zastosowane przez Revoluta są znacznie bardziej energooszczędne i trwałe, co pozwala zachować standardową grubość karty bez ryzyka jej złamania w kieszeni spodni.
Nowa karta od Revoluta to doskonały przykład technologii, która nie zmienia drastycznie naszego życia, ale sprawia, że codzienne interakcje z elektroniką stają się po prostu przyjemniejsze i bardziej widowiskowe. Choć obecnie dostępność tego rozwiązania jest ograniczona terytorialnie do Niemiec i powiązana z portfelem kryptowalut, spektakularny debiut może skłonić fintech do rozszerzenia oferty na kolejne kraje europejskie, w tym Polskę. Dla technologicznych geeków i kolekcjonerów rzadkich gadżetów, wydanie 30 euro na świecący przy kasie plastik będzie w pełni uzasadnionym zakupem.
Technogadżet w liczbach