Ruszyła sprzedaż potężnego rywala Porsche. Ponad 1000 chętnych w dobę, cena zaskakuje!
Chińska ofensywa motoryzacyjna wchodzi w nową, niezwykle agresywną fazę, która może odebrać sen europejskim producentom aut sportowych. Luksusowa marka Denza, należąca do koncernu BYD, oficjalnie zaprezentowała elektryczny model Denza Z – bestię o mocy niemal 1600 KM, która z miejsca stała się sprzedażowym hitem. Zaledwie 24 godziny po uruchomieniu przedsprzedaży w Chinach, klienci złożyli ponad 1000 zamówień, udowadniając, że rynek jest spragniony supersamochodów nowej ery.
Szaleństwo zamówień. Denza Z notuje atomowy start na rynku
Debiut rynkowy tego modelu można opisać tylko jednym słowem: fenomen. Kiedy BYD ogłosiło oficjalne otwarcie list rezerwacyjnych na model Denza Z w Państwie Środka, serwery producenta rozgrzały się do czerwoności, przyjmując ponad tysiąc wpłat w zaledwie dobę. Samochód będzie oferowany w trzech unikalnych wariantach nadwoziowych: klasycznym Coupe, spektakularnym kabriolecie Spider oraz ekstremalnej, torowej odmianie Racing, co pozwoli marce trafić w bardzo zróżnicowane gusta najbogatszych pasjonatów motoryzacji.
1582 KM i przyspieszenie ze startu zatrzymanego. Xiaomi i Porsche mają problem
Denza Z nie jest po prostu kolejnym, szybkim „elektrykiem” – to pełnokrwisty hipersamochód, który redefiniuje granice fizyki. Łączna moc systemowa tego potwora wynosi astronomiczne 1582 KM, co stawia go w jednym rzędzie z najdroższymi konstrukcjami świata. Taka specyfikacja sprawia, że nawet głośny Xiaomi SU7 wygląda przy nim skromnie, a ikona spalinowej motoryzacji – Porsche 911 Turbo S – staje przed jednym z największych wyzwań w swojej historii.

Prędkość, która zapiera dech w piersiach
Topowa, stworzona z myślą o torach wyścigowych wersja Denza Z Racing, napędzana układem trzech silników elektrycznych, potrafi wystrzelić od 0 do 100 km/h w niewiarygodne 1,96 sekundy, a jej prędkość maksymalna została elektronicznie ograniczona przy wartości 350 km/h. Pozostałe odmiany wcale nie ustępują jej kroku: wariant Coupe osiąga pierwszą „setkę” w 2,25 sekundy, natomiast luksusowy Spider potrzebuje na to zaledwie 2,30 sekundy.
Ceny w Chinach vs. Europa. Ile zapłacimy za inżynieryjny majstersztyk BYD?
Poza kosmicznymi osiągami, prawdziwym tematem dyskusji w branży stała się polityka cenowa koncernu BYD. Na rynku chińskim cennik odmiany Coupe otwiera niezwykle konkurencyjna kwota 680 000 juanów (w prostym przeliczeniu około 380 0000 zł). Za zjawiskowego Spidera trzeba zapłacić 780 000 juanów (ok. 437 000 zł), natomiast bezkompromisowa wersja Racing kosztuje 1,18 miliona juanów (ok. 1 mln zł).

Kiedy Denza Z przypłynie do Europy, jej cena z powodu ceł i podatków drastycznie wzrośnie, startując z poziomu około 160 000 euro za model bazowy. Jednak nawet przy takiej wycenie stosunek ceny do oferowanych możliwości pozostaje bezczelnie atrakcyjny na tle europejskiej konkurencji, która za podobne osiągi żąda wielokrotnie większych sum.
Kosmiczna technologia e3 i ładowanie w 5 minut
Projekt to pokaz absolutnego szczytu możliwości technologicznych BYD. Pojazd zbudowano na nowoczesnej platformie e3. Zaimplementowano tu rewolucyjny układ kierowniczy typu steer-by-wire, który całkowicie eliminuje tradycyjną, mechaniczną kolumnę kierowniczą na rzecz cyfrowego przesyłu sygnałów. O idealne właściwości jezdne dba adaptacyjne zawieszenie DiSus-M, wykorzystujące technologię magnetorheologiczną, która dostosowuje siłę tłumienia amortyzatorów w czasie liczonym w milisekundach.
Nowa generacja baterii Blade i legendarne wyzwanie
Energię dostarcza zaawansowany akumulator Blade Battery drugiej generacji, oparty na nowoczesnej architekturze 800 V. Dzięki temu ładowanie auta od 10 do 70 procent zajmuje zaledwie… 5 minut. Producent jest tak pewny swojego dzieła, że na jesień 2026 roku zapowiedział oficjalną próbę bicia rekordu toru na legendarnej północnej pętli niemieckiego Nürburgringu (Nordschleife).
Denza Z to pokaz siły, który udowadnia, że Chińczycy nie chcą już tylko produkować tanich aut miejskich – teraz celują w segment super-premium. Ponad tysiąc zamówień w 24 godziny to jasny sygnał dla rynku, że połączenie mocy 1582 KM, kosmicznie szybkiego ładowania i świetnego designu Wolfganga Eggera za ułamek ceny europejskich konkurentów to przepis na natychmiastowy sukces. Prawdziwym testem dla tej konstrukcji będzie jednak zaplanowany na jesień 2026 roku sprawdzian w „Zielonym Piekle” Nürburgringu.
Technogadżet w liczbach