Laptop rozładowany w podróży? Ten genialny, płaski powerbank mieści się pod obudową i ratuje sytuację!
Niezależnie od tego, czy Twój laptop to główne narzędzie pracy generujące zyski, czy też centrum domowej rozrywki, nagły komunikat o rozładowanej baterii potrafi zepsuć nawet najlepszy dzień. W momentach, gdy fabryczne ogniwa odmawiają posłuszeństwa w połowie ważnego projektu lub w kulminacyjnym momencie serialu, z pomocą przychodzi Edge – ultracienki powerbank, który redefiniuje pojęcie mobilnego zasilania. To sprytne urządzenie udowadnia, że zapasowa energia dla elektroniki użytkowej wcale nie musi wiązać się z dźwiganiem nieporęcznych akcesoriów.
Konstrukcja, która znika pod laptopem: Ergonomia na najwyższym poziomie
Na rynku nie brakuje oczywiście przenośnych magazynów energii zdolnych wydłużyć czas pracy komputera poza domem. Problem polega na tym, że większość z nich przypomina ciężkie, toporne cegły. Znalezienie dla nich miejsca na ciasnym stoliku w pociągu, w kawiarni czy na kolanach graniczy z cudem. Co gorsza, mniejsze i lżejsze zamienniki często oferują zbyt małą pojemność, by realnie wesprzeć nas podczas całego dnia intensywnej pracy. Twórcy Edge znaleźli jednak genialne rozwiązanie tego ergonomicznego koszmaru.
Konstrukcja Edge opiera się na zupełnie nowej filozofii projektowania przestrzeni roboczej. Urządzenie o wymiarach 270 na 190 mm zostało stworzone w taki sposób, aby idealnie wsunąć je pod obudowę niemal każdego mobilnego komputera o przekątnej ekranu od 13 do 16 cali. Dzięki unikalnemu kształtowi klina – powerbank ma 12,88 mm grubości z tyłu i zaledwie 8,5 mm z przodu – nie tylko staje się praktycznie niewidoczny podczas użytkowania, ale dodatkowo delikatnie unosi klawiaturę. Taki zabieg znacznie poprawia ergonomię pisania i zapewnia lepszą cyrkulację powietrza pod laptopem.
Pod kątem wydajności energetycznej Edge również nie zawodzi. Sprzęt generuje moc wyjściową na poziomie 65 W, za pośrednictwem nowoczesnego portu USB-C. Pozwala to na bezproblemowe zasilanie nawet wymagających ultrabooków w czasie rzeczywistym. W zestawie z urządzeniem użytkownicy otrzymują wytrzymały kabel w eleganckim, materiałowym oplocie. Co ważne, projektanci pomyśleli o osobach pracujących na wielu urządzeniach jednocześnie. Na obudowie znajdziemy drugi port USB-C oraz dwa klasyczne złącza USB Typu A, co pozwala na jednoczesne ładowanie telefonu, słuchawek czy tabletu bez przerywania pracy na komputerze.
Ekologia spotyka potężną moc: Co kryje aluminiowa obudowa?
Pod elegancką, wykonaną ze stopu aluminium obudową oraz ekologicznym panelem górnym z tworzywa sztucznego (wyprodukowanego w całości z odpadów odzyskanych z oceanów) kryje się prawdziwa potęga. Producent umieścił tam cztery zaawansowane ogniwa o pojemności 5 000 mAh każde. Daje to imponującą sumaryczną pojemność aż 20 000 mAh. Według zapewnień firmy Krafted, taka ilość energii wystarczy do czterokrotnego, pełnego naładowania nowoczesnego laptopa lub nawet pięciokrotnego uzupełnienia energii w smartfonie. Zanim sam Edge będzie wymagał podłączenia do gniazdka na około dwie godziny.
Największy wyróżnik tego projektu leży jednak w podejściu do ochrony środowiska i żywotności sprzętu. Kiedy po latach intensywnej pracy fabryczne ogniwa stracą swoją pierwotną sprawność, użytkownik nie musi wyrzucać całego urządzenia na śmietnik. Konstrukcja Edge pozwala na łatwe odkręcenie obudowy i samodzielną wymianę zużytych akumulatorów na nowe. To rewolucyjne podejście w segmencie elektroniki, gdzie większość producentów zmusza konsumentów do kupowania kolejnych produktów po zużyciu baterii.

Współzałożyciel firmy, bez ogródek komentuje obecny stan rynku powerbanków, zauważając, że większość z nich to bezkształtne bloki, które po krótkim czasie lądują na wysypiskach śmieci. Edge powstał jako opozycja do tego trendu. Ma chować się pod laptopem, zasilać wszystko, czego potrzebujesz w ciągu dnia, i służyć przez długie lata, ponieważ jedynym elementem podlegającym wymianie są same ogniwa.
Kickstarterowy hit: Czy warto zaryzykować?
Dla każdego, kto regularnie irytuje się zbyt krótkim czasem pracy na jednym ładowaniu – co jest zmorą chociażby popularnych laptopów z serii Dell XPS – ten projekt wydaje się strzałem w dziesiątkę. Edge zbiera obecnie fundusze na seryjną produkcję za pośrednictwem platformy Kickstarter. Osoby, które zdecydują się wesprzeć kampanię odpowiednio wcześnie, mogą nabyć urządzenie w promocyjnej cenie 129 dolarów amerykańskich (ok. 475 PLN). Oznacza to sporą, bo aż 35-procentową zniżkę w stosunku do planowanej detalicznej ceny regularnej.
Oczywiście, jak przy każdej zbiórce społecznościowej, inwestycja niesie ze sobą pewne ryzyko. Zwłaszcza że, dla marki Krafted jest to debiut na tej platformie. Warto jednak podkreślić, że ta brytyjska firma nie jest całkowitym nowicjuszem w branży – posiada już w swojej ofercie działające produkty, które z powodzeniem sprzedaje przez własny sklep internetowy. Co więcej, harmonogram zakłada, że wysyłka pierwszych sztuk tego innowacyjnego powerbanku rozpocznie się już w przyszłym miesiącu. To pozwala wierzyć, że projekt jest na bardzo zaawansowanym etapie realizacji.
Edge to rzadki przykład gadżetu technologicznego, który rozwiązuje realny problem w sposób elegancki i przemyślany. Zamiast kolejnej ciężkiej kostki w plecaku otrzymujemy ergonomiczną podstawkę i potężny bank energii w jednym. A modułowa konstrukcja pozwalająca na wymianę ogniw, to krok w stronę prawdziwej ekologii. Jeśli specyfikacja techniczna przełoży się na codzienne użytkowanie, ten płaski powerbank może stać się obowiązkowym wyposażeniem każdego cyfrowego nomady i wymagającego profesjonalisty.
Na tej stronie sprawdzicie ceny powerbanków innych producentów. #reklama
Technogadżet w liczbach