Ukradł tablet i został aresztowany gdy go zwracał

Nowinki technologiczne potrafią być tak skomplikowane w obsłudze, że nie każdy jest sobie w stanie z nimi poradzić. Obsługa tabletu była zbyt skomplikowana dla Christophera Hoosona, który najpierw ukradł takie urządzenie z jednego ze sklepów, a gdy nie był w stanie go uruchomić, odniósł go z powrotem, trafiając od razu w ręce policji.

Złodzieje bywają często bardzo głupi i media ciągle opisują zabawne historie ich wpadek, które zdecydowanie ułatwiają pracę policji. Standardem stało się już gubienie dokumentów na miejscu przestępstwa, jednak kradzież przedmiotu, a następnie odniesienie go na miejsce tylko dlatego, że był zbyt skomplikowany w obsłudze, to coś zupełnie nowego.

Christopher Hooson, to jeden z najbardziej pechowych złodziei tego roku. Mieszkańcowi Sunderland spodobał się tablet z Androidem, oferowany przez sklep charytatywny Jonny’a Kennedy’ego mieszczący się w Whitley Bay (miejsce, gdzie sprzedawane są przedmioty ofiarowane przez darczyńców, zaś dochód przekazywany jest na cele charytatywne). Nie zamierzał go jednak kupować, lecz po prostu ukradł, mając nadzieję, że będzie mógł z niego korzystać.

Jego sprytny plan pokrzyżował jednak brak odpowiedniej wiedzy potrzebnej do uruchomienia urządzenia oraz prawdopodobnie ładowarki. Gdy wrócił do domu okazało się, że nie ma pojęcia jak włączyć ten zbyt skomplikowany dla niego sprzęt. Osiem dni później powrócił więc do tego samego sklepu, gdzie próbował oddać skradziony tablet w formie donacji. Na jego nieszczęście moment kradzieży zarejestrowały kamery monitoringu, więc sklep zamiast przyjąć jego hojny dar, zaprosił go na spotkanie z policją.

33-letni Hooson próbował bronić się przed zarzutami kradzieży sugerując, że po prostu zapomniał o tym, iż włożył tablet do torby i poszedł z nim do domu. Sąd nie dał jednak wiary jego wyjaśnieniom i ukarał go grzywną 75 funtów. Co ciekawe, skradziony przez niego sprzęt wart był tylko 50 funtów, więc mężczyzna lepiej by na tym wyszedł, gdyby go zwyczajnie kupił.

Źródło: Telegraph.co.uk

You may also like...

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *