Wojskowy hit z marketu budowlanego? Rosyjski okręt wojenny owinięty siatką na ptaki!
Wojna technologiczna w Ukrainie na zawsze zmieniła zasady współczesnego pola walki, zmuszając potężne armie do szukania najbardziej nieoczywistych rozwiązań. Najlepszym tego dowodem są najnowsze ruchy rosyjskiej marynarki wojennej na Morzu Bałtyckim, która zaczęła pokrywać swoje gigantyczne okręty… gęstymi siatkami ogrodowymi. Choć ten prowizoryczny pancerz rodem z marketu budowlanego założony na okręt Aleksander Szabalin wywołuje uśmiech u zachodnich ekspertów, pokazuje on również, jak ogromny paraliż w tradycyjnych siłach morskich wywołała ukraińska rewolucja dronowa.
Radziecki kolos w pułapce nowej ery. Dlaczego Ropucha kryje się pod zieloną siatką?
Obiektem, który w ostatnich dniach przyciągnął szczególną uwagę analityków wojskowych, jest Aleksander Szabalin – potężny okręt desantowy projektu 775 (w kodzie NATO: Ropucha). Ta mierząca 112 metrów długości i ważąca ponad 4000 ton jednostka została zaprojektowana jeszcze w latach 70. ubiegłego wieku w Związku Radzieckim z myślą o transporcie czołgów, ciężkiego sprzętu i setek żołnierzy. Dziś ten pływający gigant operuje na wodach europejskich, eskortując cywilny statek towarowy Michaił Britniew.
To, co najbardziej zdumiało obserwatorów, to fakt, że cała konstrukcja okrętu została opleciona zieloną strukturą przypominającą zwykłą siatkę ochronną na ptaki, jakiej rolnicy używają do zabezpieczania upraw truskawek lub drzewek owocowych. Ta nietypowa instalacja to bezpośrednia, choć wyjątkowo rozpaczliwa próba obrony przed bezzałogowymi statkami powietrznymi, które regularnie dziesiątkują rosyjską flotę.
Wojna asymetryczna na morzu. Czy siatka z marketu zatrzyma zabójcze drony?
Militarni eksperci i blogerzy technologiczni nie zostawiają na tym pomyśle suchej nitki, wskazując na skrajną bezradność rosyjskich systemów obrony przeciwlotniczej. Jak donoszą niezależne media, tak cienka i delikatna osłona materiałowa może w najlepszym wypadku stanowić przeszkodę dla miniaturowych, chałupniczo modyfikowanych dronów FPV. Te zdalnie sterowane przez pilotów gogle komercyjne bezzałogowce, przenoszą niewielkie ładunki wybuchowe i uderzają w czułe punkty konstrukcji, wywołując pożary na pokładzie.
Sytuacja drastycznie się jednak zmienia, gdy na horyzoncie pojawiają się profesjonalne, ciężkie systemy uderzeniowe, którymi dysponuje ukraińska armia. Przykładem jest zaawansowany dron FP-2, zaprojektowany specjalnie do precyzyjnych ataków dalekiego zasięgu na duże cele morskie. Wyposażony w potężną głowicę bojową bezzałogowiec bez problemu pokonuje setki kilometrów nad taflą wody. A zetknięcie z lekką siatką ogrodową nie zrobi na nim najmniejszego wrażenia. Dla tak niszczycielskiej broni radziecki okręt desantowy Aleksander Szabalin pozostaje niezwykle łatwym i bezbronnym celem.
Kryzys rosyjskiej floty. Gdy brakuje wyspecjalizowanych okrętów wojennych
Obecność Aleksandra Szabalina w roli eskorty komercyjnego frachtowca obnaża znacznie głębszy, systemowy problem rosyjskiej Marynarki Wojennej na Bałtyku. W obliczu zaostrzających się zachodnich sankcji oraz uszczelniania kontroli nad tzw. rosyjską flotą cieni, Moskwa jest zmuszona wysyłać militarne asysty dla swoich statków handlowych. Problem polega na tym, że okręty klasy Ropucha, wyposażone w przestarzałe armaty kalibru 57 mm, zupełnie nie nadają się do odpierania nowoczesnych, asymetrycznych zagrożeń z powietrza. Są zbyt powolne, a ich systemy namierzania nie nadążają za zwrotnymi bezzałogowcami.
Mimo ewidentnych wad, trend „siatkowania” floty rozlewa się na kolejne bazy wojskowe. Prowizoryczne konstrukcje antydronowe przestały być domeną wyłącznie czołgów i wozów bojowych na lądzie. Podobne instalacje zaobserwowano już na mniejszych łodziach patrolowych, a nawet na najnowocześniejszych nuklearnych okrętach podwodnych typu Borei, stacjonujących na Pacyfiku. Co ciekawe, Rosjanie próbują też chronić swoje pojazdy wojskowe starą techniką kamuflażu, która ich zdaniem może zmylić drony. Stosowane przez armię malowanie, nie ma szans oszukać nowoczesnych bezzałogowców, często wspieranych przez AI.

Triumf taniej technologii nad tradycyjną armią
Przykłady z Morza Bałtyckiego dobitnie pokazują, jak komercyjne technologie dronowe zdemitologizowały tradycyjną potęgę morską. Okręty warte setki milionów dolarów stają się bezbronne w starciu z maszynami zbudowanymi za ułamek tej kwoty. Stosowanie siatek na ptaki przez rosyjską marynarkę wojenną to symboliczny dowód na to, że nowoczesna sztuka wojenna rozwija się szybciej, niż systemy obronne wielkich mocarstw. Bez zaawansowanej broni laserowej i systemów walki elektronicznej (WRE), tradycyjne okręty wojenne będą zmuszone ukrywać się pod siatkami, licząc na łut szczęścia.
Technogadżet w liczbach